W czasie weekendu miałam okazję być na trzech meczach, pierwszy sobotni w Koszalinie AZS-u z Prokomem oraz dwa mecze Stali ze Śląskiem w Ostrowie.
Były emocje i to duże!
A zatem po kolei, co sie działo. W sobotę w Koszalinie na parkiecie szalał Dj Thompson, który wygląda jak miniaturka koszykarza. Ale jak można było zobaczyć, niski wzrost nie był przeszkodą do skutecznych wejść pod sam kosz. Thompson zdobył w sumie 20 punktów i miał 5 przechwytów. Miał również wspracie u swoich kumpli: Reese’a (25 pkt, 4 trójki) oraz najstarszego studenta w Polsce : ) - Mariusza Bacika (9 pkt.).
Cały team był mocno zmobilizowany a szóstym zawodnikiem była niewątpliwie koszalińska publiczność.
W Prokomie grę ciagnłęo dwóch zawodników – Gurović, który rzucił 28 pkt oraz Dylewicz – 12 pkt. Ale w tym meczu Sopocianie nie grali dobrze, chyba z powodu złego nastroju trenera Pacesasa, który wydzierał się na swoich zawodników i działał na nich mocno demotywująco….
Ostatecznie Koszalin wygrał z Prokomem 76:62 i można stwierdzić, ze był to najlepszy mecz w sezonie drużyny AZS.
A oto kilka fotek z meczu:

Ulubieniec wszystkich kobiet Chris Burns

Ławka AZS Koszalin

Najzgrabniejsze łydki w polskim baskecie: Jeff Nordgaard

Dwa największe koszalińskie symbole :)

Pirania Milana

Mój faworyt
Odjechane butki DJ Thompsona
Na uwagę zasługują wypasione buty Dj Thompsona z rózowymi sznurówkami (ajć) oraz zgrabne łydki Nordgaarda. Moim osobistym faworytem jest bez dwóch zdań Milan Gurović, który po prostu powalił mnie na kolana swoimi licznymi tatuażami (choć niektóre z nich są mocno kontrowersyjne….).
W niedzielę i w poniedziałek byłam w Ostrowie, gdzie rozgrywane były dwa mecze Stali ze Śląskiem.
Większym przeżyciem było dla mnie spotkanie z ostrowską halą i jej specyficznym zapachem…..Nie wiem, co to za czort ale niestety cała garderoba po wizycie w Ostrowie nadaje się do wymiany i nawet litry perfum wylewane podczas meczu nie zabiły tamtych zapaszków…..A może to celowy zabieg Ostrowian majacy na celu spłoszenie przeciwnika? – taki aspekt psychologiczny, hmm, mnie odurzył na pewno!
Hala halą ale kibice nie zawiedli! Naprawdę fantastycznie wspierają swoich koszykarzy a walenie przez nich w bębny tak mi dało popalić w niedzielę, że już na kolejny mecz założyłam stopery do uszu w celu unikniecia popękania bębenków:)
Pierwszy mecz był słaby w wykonaniu obu zespołów. W Stali żaden zawodnik nie zasługuje na wyróżnienie, wszyscy grali na tym samym, niskim poziomie. W Śląsku dobrze zagrali wysocy: Homan i Stević, którzy wzajemnie dogrywali do siebie piłki i skutecznie wykańczali rzutami.
Dużo ciekawszy był pojedynek poniedziałkowy. Stal mocno zmobilizowana, chciała na pewno doprowadzić do piątego meczu we Wrocławiu. Ale Wrocłanie zagrali naprawdę dobrą koszykówkę, w pierwszej kwarcie szalał Atkins, który raz po raz trafiał za trzy, zdobywając w sumie 21 pkt. 16 oczek dorzucił Homan, a niewątpliwym bohaterem meczu był Giedraitis, który dogrywał swietne piłki do Homana i sam rzucła z trzy z szalonych pozycji. Mecz zakończył się wynikiem 75:85 dla Ślaska i tym samym całą rywalizację wygrał Śląsk 3:1.
Niestety z tych meczów nie mam żadnych zdjęć. A szkoda, bo już w tym sezonie nie będę miała możliwości uwiecznienia kolorowego tatuażu na łydce Marcina Sroki oraz ciekawych rysunków Odena.
Z koszykarskim pozdrowieniem
ONNA